Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lipca 2012

Niezbędnik kinomaniaka: recenzja "Taśm PSL"

Jako że cała Polska mówi o premierze amatorskiej, krótkometrażowej produkcji audio-wideo zatytułowanej "Taśmy PSL", również postanowiłem zapoznać się z tym znaczącym dziełem. Utrzymane jest w prostej konwencji teatralnego dialogu, zachowując klasycystyczną zasadę trzech jedności. Reżyser dołączył do tego czwartą - cała scena sfilmowana jest jednym długim ujęciem nieruchomej kamery. Sam kadr jest surowy, wręcz zgrzebny, a bohaterowie częściowo przesłonięci elementami prostych, stonowanych dekoracji, dzięki czemu możemy się skupić na ich słowach niosących główne przesłanie dzieła. Również ruch sceniczny nie przeszkadza w śledzeniu twardego lecz potoczystego dialogu.

sobota, 17 marca 2012

Sztuka okiem profana

Jak wielu polskich złodziei i piratów (nawet takich na pirackiej emeryturze) obejrzałem sobie niedawno przecudnej urody dyskusję reżyserki z krytykiem (Barbara Białowąs vs. Michał Walkiewicz cz. I i cz. II). O samej "debacie" pisać nie będę, bo świetne jej podsumowanie znalazłem na http://karmeligrzech.blogspot.com/. Nie widziałem również filmu, nie wiem więc, jak oceniać recenzję, która kazała się młodej artystce pochylić z troską nad jakością polskich recenzentów. Spróbuję się zamiast tego podzielić kilkoma skojarzeniami, które przywołała ta sytuacja. Pierwsze, które zapewne nie tylko mnie się nasunęło, dotyczyło serii "Celebrity Deathmatch": rozmowa w redakcji Filmwebu bez problemu mogłaby posłużyć za inspirację do kolejnego epizodu. Drugim było wspomnienie studenckich rozmów sprzed ponad dwudziestu lat, w których chętnie używaliśmy terminu "postmodernizm" (wydaje się, że obecnie bardziej "glamour" jest mówić o "ponowoczesności"), w większości nie rozumiejąc, co to znaczy. I tak sobie pomyślałem, że jeżeli przez ten czas w kulturze nie wydarzyło się nic nowego, to teza o końcu historii okazała się prawdziwa - przynajmniej w odniesieniu do historii sztuki. Potem jednak uświadomiłem sobie, że jako człowiek bardzo prosty, ot taki burak oderwany granatem od rumpla, dalej nie rozumiem czym jest ponowoczesność. W naiwności swej sądziłem, że  jeżeli coś jest nowoczesne, to znaczy że jest nowe, aktualne, postępowe. To co dziś jest nowoczesne wyparło, sprawiło że stały się stare i przebrzmiałe rzeczy nowoczesne wczoraj. Jak w takim razie coś może być ponowoczesne? Do mnie przemawia tylko jedno wyjaśnienie, że jest to możliwe, kiedy po "nowoczesności" następuje okres upadku i zacofania.

sobota, 10 marca 2012

Prawo autorskie okiem złośliwego zgreda

Oddałem ostatnio kolejne podpisy pod wnioskiem w o referendum w sprawie ACTA. Od czasu, kiedy się okazało, że premier Tusk został wprowadzony w tej sprawie w błąd, a może nawet oszukany, mogę powiedzieć, że spełniłem w ten sposób obywatelski obowiązek. Cieszę się, że jako zatwardziały pirat*  mogłem chociaż raz stanąć po stronie prawa. Teraz można powiedzieć, że jestem na pirackiej emeryturze - nie ściągam z sieci plików, korzystam z legalnego oprogramowania, najczęściej zresztą darmowego, a jeżeli nie ma takiego, które spełnia moje wymagania, to płacę za wersje komercyjne. Dlaczego w takim razie jestem przeciwko?
Wkurza mnie, że niedługo przed posłuchaniem piosenki lub obejrzeniem filmu powinienem zrobić doktorat z prawa lub co najmniej skonsultować się z renomowaną kancelarią, by ustalić, czy na pewno będzie to dozwolony użytek, czy też powinienem zapłacić tantiemy albo od razu oddać się dobrowolnie w ręce organów ścigania.