Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 maja 2013

Refleksje po powrocie z zagranicznych wojaży

W poniedziałek wróciłem z Francji. Przy okazji przypomniał mi się powrót z wyjazdu do tego kraju pod koniec lat 80-tych. Polska wydała mi się wtedy brudna i szara, a pierwsze spotkanie ze sklepową z osiedlowego spożywczaka na powrót pokazało mi, jak niewiele znaczę w ogólnym planie stworzenia. Tym razem obyło się bez podobnego szoku kulturowego. Owszem, chciałbym na przykład, żeby polskie drogi były w takim stanie jak francuskie. A jeździliśmy tam nie tylko po autostradach, czy drogach krajowych, ale i po takich o "74 kategorii odśnieżania" i nigdzie nie trafiliśmy na dziury. Ale za to po przejażdżce paryskim péripherique w godzinach szczytu człowiek zaczyna mniej krytycznie spoglądać na warszawskie korki. A już podejście francuskich kierowców do używania kierunkowskazów wywołałoby ostry atak migreny nawet u zaprawionego w drogowych potyczkach polskiego "złotówy".

Podoba mi się to, że na francuskiej prowincji wolą adaptować stare domy lub budować nowe w stylu pasującym do okolicznej zabudowy, zamiast tworzyć architektoniczne koszmarki, które pasują do okolicy jak pięść do nosa. Z drugiej strony moglibyśmy się od Francuzów jeszcze bardzo dużo nauczyć w dziedzinie przemysłowego dymania turystów na kasę.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Wychowawcze dylematy Donalda Tuska

W pracy jestem ostatnio zajęty bardzo i w związku z tym politykę naszą obserwuję tylko jednym okiem. Widzę jednak, że Papa Premier Tusk nie ma ostatnio lekko. Zamiast rządzić, latać do Nigerii czy zajmować się innymi ważnymi obowiązkami premiera, musi co chwila brać swoich współpracowników na "poważne, męskie rozmowy". A chłopaki wciąż zachowują się w taki sposób, że gdyby facebookowa gimbaza obserwowała życie polityczne, to zabiłaby ich LOL-ami za ostanie popisy. A to w wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu rybnickim Platforma osiągnęła moralne zwycięstwo, bo związani jej środowiskiem kandydaci zebrali w sumie więcej głosów, niż kandydat PiS. Niestety, panowie należą do dwóch różnych gangów podwórkowych, więc ostatecznie nie udało się zrealizować głównej misji Platformy polegającej na powstrzymywaniu partii Jarosława Kaczyńskiego zawsze, wszędzie i za wszelką cenę.

Kolejnym kandydatem do rozmowy pedagogicznej okazał się minister Nowak - niby człowiek poważny, na stanowisku, a zachowuje się jak uczeń nauczania początkowego. Już słyszę jego rozmowę z Piotrem Wawrzynowiczem:

- Siema Sławek, looknij jakiego sobie sikora ostatnio sprawiłem.
- Ale zajefajny. Pożyczyłbyś go na kilka dni? W weekend ide na wypas, będzie do gangola pasował.
- Możemy się zamienić. Tylko oddaj w poniedziałek, bo jak się stara dowie, że się na taką obciachową cebulę wymieniłem, to mi zrobi z du.. jesień średniowiecza.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Piknik smoleński 2013



Ponoć jeden obraz jest wart tyle, co tysiąc słów, więc dzisiaj słów będzie niewiele, a obrazków dużo. "Obchody" rocznicy katastrofy smoleńskiej, zmieniły się tym roku w solidną trzydniówkę, w którą zaangażowała się między innymi publiczna telewizja, dzięki której przypadkowi członkowie przypadkowego społeczeństwa mogli się wreszcie zapoznać z wybitnym dziełem Anity Gargas. Więc choć już kilka dni minęło od pikniku na Krakowskim Przedmieściu, to wrzucę tutaj trochę zdjęć, które zrobiłem 10 kwietnia. A ze słów głównie jedna refleksja: za każdym razem, kiedy mam okazję posłuchać Jarosława Kaczyńskiego,


doświadczam nagłego nawrotu chorobliwej ochoty, by w najbliższych wyborach (do dowolnego wybieralnego ciała) zagłosować na Platformę Obywatelską.

piątek, 12 kwietnia 2013

Wydział Bezpieczeństwa Narodowego Akademii Obrony Narodowej realizuje swoją misję



Kierując się głęboką, a bezinteresowną chęcią spełnienia obywatelskiego obowiązku postanowiłem wspomóc rozwój myśli obronnej naszego kraju, biorąc udział w konferencji naukowej Jan Paweł II a problemy bezpieczeństwa. Konferencję zorganizował - we współpracy z Instytutem Papieża Jana Pawła II w Warszawie - Wydział Bezpieczeństwa Narodowego Akademii Obrony Narodowej, realizując w ten sposób jedno z głównych zadań, do których został powołany, czyli "organizowanie i prowadzenie badań naukowych w zakresie bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego oraz rozwijanie wiedzy w tych obszarach". Choć śmiałość podjętej tematyki badań spowodowała, że pomysł tego naukowego wydarzenia był krytykowany, a nawet publicznie wyśmiewany, to organizatorzy nie ugięli się i z iście żołnierską odwagą i determinacją doprowadzili swe dzieło do końca, za co dziękował im między innymi biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.

wtorek, 26 marca 2013

Historia pewnego ch...

Po doniesieniach prasowych na temat zarzutów wobec papieża Franciszka o współpracę z juntą argentyńską pani Ewa Wójciak napisała na Facebooku No i wybrali ch... [bez wykropokowania], który donosił wojskowym na lewicujących księży. Ponieważ wpis stał się "głośny" radni Poznania przegłosowali wezwanie do prezydenta Grobelnego, aby odwołał panią Wójciak ze stanowiska dyrektorki finansowanego z kasy miejskiej Teatru Ósmego Dnia. Jako że sprawa stała się "kontrowersyjna", postanowił się na jej temat wypowiedzieć mąż stanu znany z  nienagannej kultury wypowiedzi i głębokiego szacunku, z jakim odnosi się do swoich politycznych przeciwników. Autor tekstu "Septalog. Czyli 7 razy przeciw mowie nienawiści" kodyfikującego zasady zwalczania słownej agresji w życiu publicznym, jest niewątpliwym autorytetem w kwestii dopuszczalności nazywania kogoś ch.... Po dogłębnym rozważeniu sprawy doszedł do wniosku, że atak na panią Wójciak jest jedynie przejawem katolickiego serwilizmu, bo od tego czy nazywa się kogoś ch... czy też nie nic w obecnych czasach nie zależy. A poza tym Głódź pije, a dziennikarze są be, więc jakie są podstawy do tego, by domagać się wywalenia pani dyrektor z roboty?

sobota, 23 marca 2013

Obywatelskie zaangażowanie w politykę

Politycy, zaniepokojeni zapewne małym zaangażowaniem przypadkowych członków naszego przypadkowego społeczeństwa w życie społeczno-polityczne kraju, postanowili ostatnio zaktywizować szare obywatelskie rzesze. Pewne efekty już widać: choćby podejmowane ostatnio przez młodych patriotów (którzy zapewne z nadmiaru nieśmiałości skrywają swoje uduchowione buźki pod gustownymi kominiarkami) próby wzięcia udziału w spotkaniach z takimi osobami, jak prof. Magdalena Środa czy Adam Michnik. Warto również odnotować w tym kontekście propozycje Ruchu Palikota, by obniżyć próg biernego prawa wyborczego do 16 roku życia. Przy czym wydaje się, że jest to działanie absolutnie bezinteresowne, ponieważ zeszłoroczne badania CBOS na temat preferencji politycznych młodzieży (raport można pobrać z tej strony) wskazują, że zamiast głosować na bojowników o wolność konopi, 3/5 z nich miałaby te całe wybory głęboko w pewnym ciemnym miejscu. A z tych, którzy chcieliby wziąć w nich udział, najwięcej poparłoby PiS. A gdyby teraz robić takie badanie, to mogłoby się okazać, że duża część ewentualnych młodych wyborców wolałaby na przykład wesprzeć starania panów Zawiszy, Holochera i Winnickiego o to, by dalszą walkę z Unią Europejską w obronie polskości mogli finansować z poselskich i europoselskich diet.

czwartek, 14 marca 2013

Habemus Papam, czyli przeciwdziałając ateizacji Polski

Wczoraj:

W pracy cały dzień byliśmy zagonieni. Krótka przerwa na obiad, pita w pośpiechu kawa. Grające w tle radio typu muzyka (jakieś 15-20 kawałków nie pierwszej świeżości) i aktualności. Aktualności w ilości sztuk: dwie. Pierwsza aktualność była prezentowana w postaci rozmów ze słuchaczami, którzy dzielili się swoimi przemyśleniami na temat tego, że panowie Marcin Herra i Andrzej Bogucki wzięli po milion trzysta tysięcy z groszami premii za kierowanie spółką PL.2012. Aktywność prezentera ograniczała się do pytania:

- Co Państwo sądzą, o premiach dla prezesów spółki koordynującej przygotowania do Euro?
- (wypowiedź słuchacza)
- Dziękujemy, Panie Marcinie, a teraz prosimy Panią Joannę
- (wypowiedź słuchaczki)
- Dziękuję bardzo Pani Joanno...

czwartek, 28 lutego 2013

Polityczne Tur de Poloń

Niedawno premier Tusk zapowiedział, że będzie się spotykał z ludem pracującym (i niepracującym) miast i wsi, by z nami -  pospolitymi, prostymi wyborcami skonsultować, na co mamy wydać unijne miliardy. Słysząc te słowa większość z nas miała nadzieję, że znów ruszy w Polskę wspaniały Tuskobus, którym premier wraz z innymi najdostojniejszymi osobami w państwie zawita pod nasze strzechy. Również Jarosław Kaczyński planuje objechać naszą piękną ojczyznę, by nawet w najmniejszych miejscowościach "od Świnoujścia po Ustrzyki, od Wałbrzycha po Suwałki" spotykać się z Polakami. Choć doceniam inicjatywę obu mężów stanu, a Premierowi chętnie przedstawiłbym swój plan rozwoju i modernizacji kraju, to jednak ośmielę się zauważyć, że proponowana przez obu panów formuła nie przystaje już trochę do naszych czasów. Bo cóż takiego może się wydarzyć na spotkaniach tak wybitnych polityków z - nie bójmy się spojrzeć prawdzie w oczy - przypadkowymi członkami przypadkowego społeczeństwa? Co zaprzątnęłoby na  dłuższy czas uwagę mediów albo awansowało do rangi wiadomości dnia?

sobota, 23 lutego 2013

Korespondując z Ministerstwem Zdrowia - cd.

Dwa dni temu otrzymałem z Ministerstwa Zdrowia odpowiedź na maila, którego treść można znaleźć tutaj. Jednego Ministerstwu na pewno nie mogę odmówić: moje doświadczenia pokazują, że odpowiadają na korespondencję mailową - nawet ze strony przypadkowego członka przypadkowego społeczeństwa :) Czas udzielania odpowiedzi również jest całkiem rozsądny. Dzięki temu kontaktowi dowiedziałem się paru rzeczy, które - mam nadzieję - ułatwią mi poruszanie się po zawiłych meandrach naszej służby zdrowia. Samej odpowiedzi nie będę tutaj komentował, ponieważ mówi między innymi o rozwiązaniach, które zostaną dopiero wdrożone. Komuś, kto tak jak ja, doświadcza problemów opieki zdrowotnej głównie jako pacjent i nie wie tak naprawdę, jaką konkretną formę te projekty ostatecznie uzyskają, trudno na tym etapie oceniać ich skuteczność. Ponieważ w najbliższym czasie po lekarzach jeszcze trochę pochodzę, to temat najprawdopodobniej jeszcze wróci, ale na razie zainteresowanych zapraszam do samodzielnego zapoznania się treścią odpowiedzi z Ministerstwa:

piątek, 15 lutego 2013

Cudze grzechy

Moje zainteresowanie tym, kto jest aktualnie głową Kościoła katolickiego, jest wysoce umiarkowane, więc "breaking news" o planowanej abdykacji Benedykta XVI jakoś nie wywołał u mnie palpitacji serca. Ale przy okazji tego wstrząsającego wydarzenia doszło w "Kropce nad i" do dość szczególnej rozmowy między Moniką Olejnik, a biskupem Tadeuszem Pieronkim. Zapewne również ta rozmowa nie wywołałaby mojego zainteresowania, gdyby nie zrobiło się  o niej głośno ze względu na reakcję księdza biskupa na pytania dotyczące problemu pedofilii wśród księży i stosunku do niej papieża. Wolę sobie wyrobić osobiście zdanie na tematy budzące szczególne zainteresowanie mediów i/lub internautów, bo często okazuje się potem, że większość wypowiadających się na jakiś temat przekazuje dalej jedynie to, co potwierdza ich przekonania. Dopiero wczoraj udało mi się obejrzeć do końca wspomniany program i muszę przyznać, że ja również pozostaję pod wrażeniem wypowiedzi biskupa.

wtorek, 12 lutego 2013

Strategia rozwoju, czyli na co wydać unijne miliardy

Premier Donald Tusk, nie poprzestaje jedynie na werbalnych deklaracjach, ale stara się swoje ideały przekuć w czyn, a konkretnie w niewdzięczną i pozbawioną medialnego blichtru pracę u podstaw. Premier, mimo zmęczenia po szczycie Unii Europejskiej, postanowił osobiście objechać nasz piękny kraj, by z nami - przypadkowymi członkami przypadkowego społeczeństwa - przedyskutować bezpośrednio, jak zainwestować wywalczone w Brukseli miliardy, tak by przyniosły one jak najwięcej korzyści zwyczajnym ludziom. Tymi działaniami dowodzi jednocześnie, że nie bez kozery stoi na czele partii, która w nazwie ma "obywatelska" - bo przecież właśnie takie bezpośrednie konsultacje przywódcy z prostym ludem są najdoskonalszym przejawem idei społeczeństwa obywatelskiego. Doceniając postawę Premiera, któremu nie wystarczą strategie tworzone w zaciszu ministerialnych gabinetów, postanowiłem wskazać najważniejsze moim zdaniem kierunki rozwoju, a także kluczowe inwestycje w każdej ze wskazanych dziedzin.

wtorek, 5 lutego 2013

Korespondując z Ministerstwem Zdrowia

Szanowana Pani Dyrektor!

Dziękuję bardzo za odpowiedź, którą otrzymałem na mój "List...". Planowałem się odnieść się do niej w możliwie najkrótszym czasie, lecz nie pozwoliły mi na to kolejne kłopoty zdrowotne, które spowodowały, że nie starczyło mi energii na zajmowanie się sprawami pozazawodowymi. Dało mi to jednak okazję pogłębienia moich obserwacji funkcjonowania naszej służby zdrowia. Przyznam, że obecne doświadczenia różnią się znacząco od tych z grudnia. W mojej przychodni znów można się z niewielkim wyprzedzeniem umówić na wizytę, nie ma tłumu niedoszłych pacjentów oczekujących przed gabinetem, którzy "chcieliby wejść tylko na chwilę i zapytać, czy pani doktor znajdzie czas, by mnie jeszcze dzisiaj przyjąć", na co dostawali odpowiedź, że "w dniu dzisiejszym jest to już niemożliwe". Praktycznie bez czekania udało mi się zrobić zdjęcia rtg, oraz umówić na konsultacje do urologa w bardzo rozsądnym terminie: niecałe półtorej tygodnia od daty rejestracji.

Z mojego - pacjenta - punktu widzenia również funkcjonowanie systemu eWUŚ jest znacznym ułatwieniem. Nie czuję się już jak doręczyciel, którego głównym zadaniem jest przeniesienie papierka od pracodawcy do pani w rejestracji, za to bardziej jak osoba, która przyszła po pomoc w związku z problemami zdrowotnymi.

Znów o leczeniu się

 W połowie grudnia zeszłego roku, wkurzony tym, że aby dostać się do lekarza pierwszego kontaktu, należy najpierw stoczyć heroiczną walkę z systemem popełniłem tekst, który przesłałem różnymi kanałami do NFZ, ministra Arłukowicza, marszałek Kopacz i Ministerstwa Zdrowia. Praktycznie od razu nawiązała ze mną telefonicznie kontakt pani Agnieszka Gołąbek, rzeczniczka mazowieckiego oddziału NFZ, której następnie przesłałem swoje uwagi drogą mailową, na co niestety nie dostałem już odpowiedzi. Otrzymałem natomiast mailem pismo z Ministerstwa Zdrowia, które pozwolę sobie przytoczyć poniżej. Przyznam, że jako przypadkowy członek przypadkowego społeczeństwa poczułem się tym odpowiednio dopieszczony i oczywiście planowałem możliwie najszybciej się do niego ustosunkować. W międzyczasie pojawiła się konieczność ponownego skorzystania z podstawowej opieki zdrowotnej, a w dalszej kolejności przyjdzie mi się udać na konsultacje przynajmniej do dwóch specjalistów. Choroba, choć raczej niezbyt groźna, okazała się jednak na tyle męcząca, że odebrała mi siły do udzielania się na blogu. Ponieważ jednak wraz z poprawą stanu zdrowia wraca mi energia, postanowiłem wrócić do tematu konfrontując jednocześnie moje zeszłoroczne doświadczenia z obecnymi. Na początek postanowiłem przedstawić odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia, do której odniosę się w następnym poście:

niedziela, 6 stycznia 2013

SLD wraca do raju

SLD zazdroszcząc zapewne medialnej popularności PiS, osiąganej dzięki przeplataniu kampanii ocieplania wizerunku i kolejnych "ofensyw" (zadaje się, że obecnie trwa styczniowa, ale trochę mało ją widać) przeplatanych atakami ostrej paranoi prezesa i Antoniego M. wspieranych przez niezależnych naukowców, oraz RP, którego lider wciąż podejmuje tak owocne działania, jak zapalenie kadzidełka lub przybicie jakiejś kartki do drzwi kościoła, również postanowiło dokonać przed kamerami aktu intelektualnej masturbacji:

czwartek, 3 stycznia 2013

Nowy rok w polityce

Po świąteczno-noworocznej przerwie postanowiłem sprawdzić, co tam słychać w polityce. Miałem taką cichą nadzieję, że politykom, którzy podobno w Wigilię mówią ludzkim głosem, zostało to na dłużej. Odpaliłem więc TVN24 i rzeczywiście trafiłem na dwie ważne wiadomości dotyczące polskiej polityki. Oczywiście sprawcami tych rewelacji są partie opozycyjne: SLD postanowiło uczcić pamięć Edwarda Gierka - prawdziwego autora polskiego cudu gospodarczego, który zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną. Ponoć nasza nowoczesna lewica chciałaby ogłosić rozpoczęty właśnie rok 2013 rokiem pierwszego sekretarza PZPR. Przy czym towarzysze są na razie bardzo tajemniczy (prawie tak jak PiS z ogłoszeniem nazwiska "premiera technicznego"), bo szczegóły planują ogłosić dopiero 6 stycznia w rocznicę jego urodzin. Może przy okazji ogłoszą również podstawy programu gospodarczego oraz reform społeczno-politycznych inspirowanych dokonaniami tego ekonomicznego guru i orędownika prawdziwej demokracji.

wtorek, 18 grudnia 2012

Ironia losu, czyli dwie wiadomości o długotrwałości postępowań sądowych

Dziwne rzeczy czasem się dzieją, kiedy człowiek śledzi wiadomości za pomocą czytnika RSS:  oto dzisiaj koło siebie znalazły się dwie wiadomości. Pierwsza mówi, że w sprawie z powództwa Amwaya przeciwko TVP i Contra Studio dotyczącej filmu Henryka Dederki "Witajcie w życiu" (można go znaleźć tutaj), która rozpoczęła się w 1997 roku, udało się właśnie błyskawicznie uzyskać nieprawomocny jeszcze wyrok. Druga jest o tym, że Krajowa Rada Sądownictwa wyraziła sprzeciw (pełny tekst stanowiska rady można pobrać z jej strony internetowej) wobec dopuszczenia podręcznika gimnazjalnego "Wiedza o społeczeństwie" autorstwa Elżbiety Dobrzyckiej i Krzysztofa Makary, ponieważ przedstawia on małoletnim przypadkowym członkom naszego przypadkowego społeczeństwa "całkowicie sfałszowany obraz wymiaru sprawiedliwości". W kontekście poprzedniej wiadomości zwłaszcza rzuciło mi się w oczy stwierdzenie: "Czas trwania postępowań sądowych w stosunku do dużych krajów europejskich takich jak  Niemcy,  Francja  czy  Włochy  jest  porównywalny,  w  niektórych  przypadkach  nawet lepszy."  I nie wiem teraz czy to, że te dwie wiadomości pojawiły się w moim czytniku RSS obok siebie, to efekt złośliwości redaktorów Wyborczej.pl, czy też był to klasyczny przykład "ironii losu" (jako że jakiś czas temu stałem się zagorzałym wyznawcą teorii spiskowych, skłaniam się oczywiście ku tej pierwszej możliwości).

sobota, 15 grudnia 2012

"List..." cd - czyli o potędze mediów społecznościowych

Przedwczoraj o 17.09 wysłałem mailem "List otwarty do Marszałka Sejmu RP, Ministra Zdrowia RP oraz Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia" na poselskie maile marszałek Ewy Kopacz i ministra Arłukowicza oraz na adresy "kancelaria " w domenie mz.gov.pl, a także "rzecznikprasowy" w domenie nfz.gov.pl. z kopiami (również mailowo) do Onetu, redakcji portalu Agora i Gazety.pl. Na żadnego z tych maili nie dostałem jeszcze odpowiedzi. O 17.33 twittnąłem z linkiem do wpisu do @EwaKopacz, @Arlukowicz, @NFZCentrala, @MZ_Rzecznik. O 22.22 Centrala NFZ poprosiła o mnie o przesłanie w wiadomości prywatnej na Twitterze danych do kontaktu. Przesłałem je wczoraj (chyba między  11.30 a 12.00), a o 13.32 skontaktowała się ze mną telefonicznie pani Agnieszka Gołąbek, rzeczniczka mazowieckiego oddziału NFZ. W rozmowie zostałem poproszony o przekazanie konkretnych informacji na temat moich zastrzeżeń - obiecałem, że sprecyzuję je dokładnie drogą mailową. Postaram się napisać takiego maila w weekend i w poniedziałek wyślę do pani rzecznik, która ma przekazać moje uwagi do właściwych osób. Nie uzyskałem wprawdzie informacji, na temat tego, jak się leczą adresaci mojego listu (jakoś nie miałem odwagi o to zapytać), ale dowiedziałem się, że ponoć pracownicy NFZ znają rzeczywistość służby zdrowia również od strony bycia pacjentem, przy czym umawiając się na wizyty nie powinni powoływać się na miejsce swojej pracy. Generalnie uzyskałem efekt, o jaki mi chodziło, czyli mogę swoje uwagi przekazać bezpośrednio komuś z wewnątrz "systemu". Czy jest szansa, żeby to coś zmieniło? W tym przypadku wątpię, bo nie wydaje mi się, że problem leży po stronie konkretnych przychodni, ale po stronie systemu, który od powstania jest poddawany jedynie kosmetycznym zmianom (niezależnie od tego, jaka opcja polityczna była w danym momencie przy władzy) i obawiam się, że obecne propozycje "reform" sprowadzą się w końcu do tego samego. Ale ponieważ stworzyłem sobie możliwość wywarcia nacisku, mam zamiar z niej skorzystać. Zwłaszcza że jeżeli chodzi o ochronę zdrowia, to ostatnio dochodzę do wniosku, że w tej sprawie jednak lepiej było za "komuny".

czwartek, 13 grudnia 2012

List otwarty do Marszałka Sejmu RP, Ministra Zdrowia RP oraz Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

Warszawa, dn. 12.12.2012 r.
Szanowna Pani Ewa Kopacz
Marszałek Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej
Szanowny Pan Bartosz Arłukowicz
Minister Zdrowia
Szanowna Pani Agnieszka Pachciarz
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

Szanowna Pani Marszałek! Szanowny Panie Ministrze! Szanowna Pani Prezes!


Po półtorarocznej przerwie w korzystaniu z usług lekarza podstawowej opieki zdrowotnej (jestem dość dobrze zahartowany i raczej mało choruję) chciałem się umówić w swojej przychodni. Próbowałem zapisać się na wizytę tak, jak robiłem to wcześniej, czyli telefonicznie poprzedniego dnia po południu, ale okazało się, że nie jest to już możliwe (jak się później dowiedziałem od jednej z pacjentek, telefonicznie wyznaczają terminy na dwa tygodnie naprzód - niestety nie potrafię z takim wyprzedzeniem zaplanować grypy lub zapalenia gardła). Mówi się trudno, postanowiłem, że następnego dnia wstanę wcześniej i punktualnie na 7.00, kiedy zgodnie z informacjami na stronie internetowej przychodnia zaczyna pracę, przyjdę się zarejestrować. Jak postanowiłem, tak zrobiłem i niestety pocałowałem klamkę, ponieważ okazało się, że pacjenci, którzy muszą korzystać częściej z pomocy lekarskiej nauczeni doświadczeniem czekali już od godziny 6.00 rano. Na szczęście nie musieli stać na mrozie, bo około 6.00 pojawia się jakaś pracownica, która wpuszcza ich do poczekalni. Rejestratorka poinformowała mnie, że mogę jeszcze spróbować zapytać pani doktor, czy zgodzi się mnie przyjąć ponad limit, który miała wyznaczony na ten dzień. Trudno, poczekam, w końcu nie mogę się codziennie zwalniać z pracy tylko po to, żeby się dowiedzieć, czy uda mi się zarejestrować do lekarza, czy nie. Pani doktor pojawia się kilkanaście minut przed rozpoczęciem przyjmowania pacjentów, ale pokazując trzymaną oburącz kupę kart, stwierdza, że nikogo już dzisiaj nie wciśnie. Podobno jest jeszcze jedna szansa - o 14.00 będzie kierowniczka przychodni i może zgodzi się mnie przyjąć.

sobota, 1 grudnia 2012

Kazanie a la PSL

Peregrynując przy pomocy pilota mego wiernego świtem bladym koło południa po kanałach rozlicznych telewizji kablowej trafiłem naraz na przemówienie ludowców wodza nowego. Jako że zagadka największa polityki polskiej dni ostatnich frapuje mnie jako i innych przypadkowych członków naszego przypadkowego społeczeństwa, wędrówkę mą przerwałem, licząc że dowiem się czegoś na temat tego, kto w rządzie naszym Pawlaka Waldemara zastąpi. Choć nadzieja ta płonną się okazała i dalej zdany jestem na opinie światłych życia politycznego komentatorów, którzy od dwóch prawie tygodni dzielą się z dziennikarzami swymi przypuszczeniami na temat domniemań ekspertów, którzy prognozy swe na źródłach miarodajnych, czyli najczęściej na wypowiedziach opozycyjnych polityków, opierają. I choć nowy prezes nie chciał jeszcze rzucić światła nowego na tą tajemnicę, to postanowiłem jednak z wiernymi mymi czytelnika wrażeniami swymi się podzielić.

czwartek, 29 listopada 2012

Nowe wyzwanie dla Polski

Jak każdy internetowy frustrat, większość wolnego czasu spędzam w sieci, szukając okazji, by pojechać po kimś (lub po czymś) w najlepszym hejterskim stylu. Niestety, moja frustracja pogłębiała się ostatnio coraz bardziej, ponieważ państwo nasze, niczym sam Aleksander Macedoński rozcina jeden za drugim nierozwiązywalne zdawałoby się węzły problemów. Udało się na przykład ustalić, że nasz system opieki zdrowotnej działałby idealnie, gdyby nie pacjenci, którzy zapisują się w kilku miejscach na te same zabiegi, o czym poinformowała w TVP pani prezes NFZ. Moje obserwacje tego, jak działają różne firmy, organizacje lub urzędy, z którymi zdarzyło mi się współpracować, już dawno pozwoliły mi dojść do wniosku, że największą przeszkodą w sprawnym działaniu takich instytucji są klienci (użytkownicy, podopieczni, uczniowie i inne podobne, nikomu niepotrzebne szkodniki). Każda działałaby naprawdę idealnie, gdyby nie wprowadzane przez nich zamieszanie. (Nie wiem, czy ktoś już tak jasno sformułował tą zależność - jeśli nie, to pozwolę sobie nazwać ją Prawem Kolegi Maupy - w skrócie PKM). Wydaje się, że w dziedzinie ochrony zdrowia do ideału pozostał nam już tylko jeden niewielki krok - wyeliminować z niej pacjenta i będziemy się mogli cieszyć przynajmniej takim sukcesem, jaki odniosła polska edukacja, która w Światowym Rankingu, powstałym przez porównanie 39 krajów i jednego regionu (Hong Kong) zajęła zaszczytne 14 miejsce, zostawiając za plecami m. in USA i Niemcy. Teraz już zostaje nam tylko czekać na grad Nobli, który wkrótce spadnie na beneficjentów naszego systemu edukacji.