Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NFZ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NFZ. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lutego 2013

Korespondując z Ministerstwem Zdrowia

Szanowana Pani Dyrektor!

Dziękuję bardzo za odpowiedź, którą otrzymałem na mój "List...". Planowałem się odnieść się do niej w możliwie najkrótszym czasie, lecz nie pozwoliły mi na to kolejne kłopoty zdrowotne, które spowodowały, że nie starczyło mi energii na zajmowanie się sprawami pozazawodowymi. Dało mi to jednak okazję pogłębienia moich obserwacji funkcjonowania naszej służby zdrowia. Przyznam, że obecne doświadczenia różnią się znacząco od tych z grudnia. W mojej przychodni znów można się z niewielkim wyprzedzeniem umówić na wizytę, nie ma tłumu niedoszłych pacjentów oczekujących przed gabinetem, którzy "chcieliby wejść tylko na chwilę i zapytać, czy pani doktor znajdzie czas, by mnie jeszcze dzisiaj przyjąć", na co dostawali odpowiedź, że "w dniu dzisiejszym jest to już niemożliwe". Praktycznie bez czekania udało mi się zrobić zdjęcia rtg, oraz umówić na konsultacje do urologa w bardzo rozsądnym terminie: niecałe półtorej tygodnia od daty rejestracji.

Z mojego - pacjenta - punktu widzenia również funkcjonowanie systemu eWUŚ jest znacznym ułatwieniem. Nie czuję się już jak doręczyciel, którego głównym zadaniem jest przeniesienie papierka od pracodawcy do pani w rejestracji, za to bardziej jak osoba, która przyszła po pomoc w związku z problemami zdrowotnymi.

Znów o leczeniu się

 W połowie grudnia zeszłego roku, wkurzony tym, że aby dostać się do lekarza pierwszego kontaktu, należy najpierw stoczyć heroiczną walkę z systemem popełniłem tekst, który przesłałem różnymi kanałami do NFZ, ministra Arłukowicza, marszałek Kopacz i Ministerstwa Zdrowia. Praktycznie od razu nawiązała ze mną telefonicznie kontakt pani Agnieszka Gołąbek, rzeczniczka mazowieckiego oddziału NFZ, której następnie przesłałem swoje uwagi drogą mailową, na co niestety nie dostałem już odpowiedzi. Otrzymałem natomiast mailem pismo z Ministerstwa Zdrowia, które pozwolę sobie przytoczyć poniżej. Przyznam, że jako przypadkowy członek przypadkowego społeczeństwa poczułem się tym odpowiednio dopieszczony i oczywiście planowałem możliwie najszybciej się do niego ustosunkować. W międzyczasie pojawiła się konieczność ponownego skorzystania z podstawowej opieki zdrowotnej, a w dalszej kolejności przyjdzie mi się udać na konsultacje przynajmniej do dwóch specjalistów. Choroba, choć raczej niezbyt groźna, okazała się jednak na tyle męcząca, że odebrała mi siły do udzielania się na blogu. Ponieważ jednak wraz z poprawą stanu zdrowia wraca mi energia, postanowiłem wrócić do tematu konfrontując jednocześnie moje zeszłoroczne doświadczenia z obecnymi. Na początek postanowiłem przedstawić odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia, do której odniosę się w następnym poście:

czwartek, 13 grudnia 2012

List otwarty do Marszałka Sejmu RP, Ministra Zdrowia RP oraz Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

Warszawa, dn. 12.12.2012 r.
Szanowna Pani Ewa Kopacz
Marszałek Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej
Szanowny Pan Bartosz Arłukowicz
Minister Zdrowia
Szanowna Pani Agnieszka Pachciarz
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

Szanowna Pani Marszałek! Szanowny Panie Ministrze! Szanowna Pani Prezes!


Po półtorarocznej przerwie w korzystaniu z usług lekarza podstawowej opieki zdrowotnej (jestem dość dobrze zahartowany i raczej mało choruję) chciałem się umówić w swojej przychodni. Próbowałem zapisać się na wizytę tak, jak robiłem to wcześniej, czyli telefonicznie poprzedniego dnia po południu, ale okazało się, że nie jest to już możliwe (jak się później dowiedziałem od jednej z pacjentek, telefonicznie wyznaczają terminy na dwa tygodnie naprzód - niestety nie potrafię z takim wyprzedzeniem zaplanować grypy lub zapalenia gardła). Mówi się trudno, postanowiłem, że następnego dnia wstanę wcześniej i punktualnie na 7.00, kiedy zgodnie z informacjami na stronie internetowej przychodnia zaczyna pracę, przyjdę się zarejestrować. Jak postanowiłem, tak zrobiłem i niestety pocałowałem klamkę, ponieważ okazało się, że pacjenci, którzy muszą korzystać częściej z pomocy lekarskiej nauczeni doświadczeniem czekali już od godziny 6.00 rano. Na szczęście nie musieli stać na mrozie, bo około 6.00 pojawia się jakaś pracownica, która wpuszcza ich do poczekalni. Rejestratorka poinformowała mnie, że mogę jeszcze spróbować zapytać pani doktor, czy zgodzi się mnie przyjąć ponad limit, który miała wyznaczony na ten dzień. Trudno, poczekam, w końcu nie mogę się codziennie zwalniać z pracy tylko po to, żeby się dowiedzieć, czy uda mi się zarejestrować do lekarza, czy nie. Pani doktor pojawia się kilkanaście minut przed rozpoczęciem przyjmowania pacjentów, ale pokazując trzymaną oburącz kupę kart, stwierdza, że nikogo już dzisiaj nie wciśnie. Podobno jest jeszcze jedna szansa - o 14.00 będzie kierowniczka przychodni i może zgodzi się mnie przyjąć.