Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpieczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpieczeństwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 kwietnia 2013

Wydział Bezpieczeństwa Narodowego Akademii Obrony Narodowej realizuje swoją misję



Kierując się głęboką, a bezinteresowną chęcią spełnienia obywatelskiego obowiązku postanowiłem wspomóc rozwój myśli obronnej naszego kraju, biorąc udział w konferencji naukowej Jan Paweł II a problemy bezpieczeństwa. Konferencję zorganizował - we współpracy z Instytutem Papieża Jana Pawła II w Warszawie - Wydział Bezpieczeństwa Narodowego Akademii Obrony Narodowej, realizując w ten sposób jedno z głównych zadań, do których został powołany, czyli "organizowanie i prowadzenie badań naukowych w zakresie bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego oraz rozwijanie wiedzy w tych obszarach". Choć śmiałość podjętej tematyki badań spowodowała, że pomysł tego naukowego wydarzenia był krytykowany, a nawet publicznie wyśmiewany, to organizatorzy nie ugięli się i z iście żołnierską odwagą i determinacją doprowadzili swe dzieło do końca, za co dziękował im między innymi biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.

wtorek, 22 maja 2012

112

Pogoda w zeszły weekend dopisała, w związku z czym na Zegrzu pojawili się między innymi miłośnicy skuterów wodnych. Jeden z nich urządzał sobie w sobotę po południu niewinne zabawy na wysokości ośrodka MOS w Zegrzu, pływając slalomem między ćwiczącymi tam jachtami szkoleniowymi i łódkami szkółki regatowej. Zabawny widok podskakujących na falach żaglówek pobudzał zapewne do zdrowego śmiechu zarówno jego, jak i zgromadzonych na brzegu kolegów i koleżanki. Nie omieszkał również zalać fontanną wody załogi jednej z pływających w tym miejscu Omeg. W końcu, kto nie byłby wdzięczny za takie ochłodzenie przy temperaturze kilkunastu stopni, która wtedy panowała.

piątek, 18 maja 2012

Rowerowy król chodnika

Przeczytałem właśnie Rowerowa hipokryzja rozkwita na wiosnę [LIST]. List ten zapewne oburzył wielu rowerzystów, ale ja chętnie uścisnąłbym panu Piotrowi rękę, choć on mógłby nie mieć na to ochoty. Dlaczego? Ponieważ ja również należę do tych rowerzystów, którzy łamią przepisy - jeśli nie ma ścieżki rowerowej, jadę często chodnikiem. Nie rozumiem też, czemu muszę zsiadać z roweru na przejściach dla pieszych itp. Zgłębienie zamysłów urzędników, którzy wytyczyli trasy rowerowe w taki sposób, by na co drugim skrzyżowaniu trzeba było stać na światłach, bo ścieżka przechodzi z jednej strony ulicy na drugą, lub zdecydowali o postawieniu na jej środku słupków mających utrudnić wjazd samochodów, również przekracza możliwości mojego ograniczonego umysłu. Do jazdy chodnikiem przekonują mnie zwykle warszawscy kierowcy. Nie wszyscy, nawet nie większość z nich. Powiedziałbym, że zdecydowana, ale wyraźnie widoczna mniejszość. Dość często spotykam się z tym, że zmotoryzowani zwracają na mnie uwagę: wyprzedzają z zachowaniem odpowiedniego dystansu, zwalniają, żeby ułatwić przejazd w wąskim miejscu, a nawet robią miejsce przy krawężniku na zakorkowanej ulicy. A jednak na tej ulicy nie czuję się bezpiecznie. Bo co jakiś czas znajdzie się paru takich, którzy postanowią pokazać, kto jest panem szosy: kierowca, który wyprzedza w rowerzystę w odległości 30 - 40 centymetrów, by zaraz potem zjechać na lewy pas (który cały czas był wolny) mówi mi wyraźnie "Spierdalaj z MOJEJ ulicy".

sobota, 14 kwietnia 2012

Dobry glina, zły glina

Niedawno rozpocząłem poranne spotkanie z telewizją informacyjną od zapoznania się z wyjaśnienieniami, jakie wicekomendant Policji Andrzeja Rokita składał przed komisją sejmową w sprawie głośnej pomyłki antyterrorystów w Katowicach (jej treść odpowiada praktycznie artykułowi ze strony TVN24). Wyjaśnienia te skupiły się na powodach pomylenia adresów, pomijając samo zachowanie komandosów podczas interwencji. Kiedy pierwszy raz usłyszałem  o tej sprawie, od razu przypomniało mi się nagranie z 11 listopada, na którym widać policjanta po cywilnemu, który najpierw traktuje gazem a następnie kopie jakiegoś człowieka. Wkrótce kolejny powala na ziemię i przytrzymuje kopanego. A jedyną reakcją innych policjantów na tą sytuację jest niedopuszczenie do jej dalszego filmowania. W doniesieniach mediów można znaleźć inne opisy takich zachowań stróżów porządku publicznego (np. złamany kręgosłup po innej pomyłce antyterrorystów, czy efekt wieczornego imprezowania w Żarach). W tym kontekście przerażająco brzmi wypowiedź byłego członkach policyjnych jednostek specjalnych:
Pamiętam, jak kilka lat temu zatrzymywaliśmy na zlecenie CBŚ pewnego dilera narkotykowego. Okazało się jednak, że w jednej klatce mieszkali dwaj "pacjenci" o tych samych nazwiskach. I wskazano nam błędnego. Kiedy wywaliliśmy mu drzwi taranem, wyskoczył na nas i próbował wypchnąć. Dostał więc straszny łomot, a potem go tylko przeprosiliśmy i wszystko rozeszło się po kościach. (katowice.gazeta.pl).

poniedziałek, 12 marca 2012

Piesze krowy (i woły)

Jako że wiosna w pełni (znaczy: o poranku lód pęka pod kołami, a rękawiczki nie przymarzają do kierownicy), to do pracy jadę rowerem. Po drodze kilka bliskich spotkań z pieszymi - na szczęście  obyło się bez spotkania trzeciego stopnia. Pierwsze w mojej ulubionej okolicy szpitala MSW na Wołoskiej: dwóch panów stojących i gadających na środku ścieżki rowerowej, a kilka metrów dalej radośnie truchtająca paniusia w futerku. Ponieważ staram się wyciągać wnioski z popełnionych błędów, zwalniam i z daleka trąbię. Niech się chociaż odwrócą, żeby widzieli że jadę i nie wleźli mi w ostatniej chwili pod koła. Niestety moja nowa trąbka wcale nie brzmi tak przeraźliwie, jak mi się zdawało. Goście olewają mnie zupełnie, a miłośniczka futer łaskawie zwraca głowę w moją stronę w chwili, kiedy ją wyprzedzam. Po poprzednich doświadczeniach rezygnuję z ciągot pedagogicznych - po pierwsze jestem już spóźniony do pracy i nie mam czasu na jałowe dyskusje, a po drugie jest troje na jednego - jeszcze wpierdol dostanę i znów będę musiał lecieć na SOR.

środa, 29 lutego 2012

Bardzo zły rowerzysta

Rozpocząłem dzisiaj sezon rowerowy. Poprzedni zakończyłem pod koniec listopada dość poważnym wypadkiem: zostałem potrącony przez babcię na ścieżce rowerowej. A dokładniej torba babci potrąciła przednie koło roweru, które wykonało mały zygzaczek. Efektem zygzaczka było zahaczenie kierownicą o stojący koło ścieżki słupek i w ten sposób rozpocząłem krótką podróż powietrzną zakończoną hamowaniem twarzą na następnym.

poniedziałek, 27 lutego 2012

System Sygnalizacji Ostrzegawczej dla Żegalrzy

Śnieg leży na ulicach, basenik fontanny koło roboty skuty lodem, a tu ni stąd ni zowąd w najbliższy weekend Targi Wiatr i Woda. Najwyższy czas wyciągnąć z szafy wizytowy garnitur, wypastować lakierki, dobrać modny krawat do koszuli i dalej na Expo oglądać wypasione motorówy i dwudziestometrowe mazurskie jachciki. Dobra - trochę przesadziłem, w zeszłym roku było "w segmencie" śródlądowych kabinówek kilka jachtów, na których nie trzeba telefonu komórkowego do komunikacji dziób-rufa, a za załogę wystarczy w miarę sprawne małżeństwo z dwójką dzieci.
Ale nie o tym chciałem - targi tuż-tuż, więc starzy żeglarze zaczęli przepowiadać, że i sezon żeglarski niedługo się rozpocznie. A mnie po poprzednim została do załatwienia jedna sprawa. Otóż chciałem się dowiedzieć, jak funkcjonuje "System Sygnalizacji Ostrzegawczej dla żeglarzy na Wielkich Jeziorach Mazurskich".